Graffiti i street art– czyli moja przygoda z farbami.

Kolejnym ciekawym doświadczeniem, które pochłonęło mnie w jakiś sposób to przygoda z farbami. Dokładniej rzecz ujmując z farbami w sprayu. Celowo nie piszę przygoda z graffiti. Bo graffiti jest to pewnego rodzaju ideologia, to są grupy tzw. crew, tagi, style etc. Nie będę tutaj opisywał tego wszystkiego, bo moja wiedza na ten temat pewnie jest większa niż wielu zwykłych zjadaczy chleba ale z pewnością mniejsza niż osób, dla których graffiti to styl życia.

Swoją przygodę rozpocząłem w marcu 2012 roku. Pierwszą pracą którą wykonałem to kopia lokomotywy z książeczki mojego syna. Chciałem ją namalować w większym formacie aby mieć porównanie do kredek pastelowych (bo rysunek ten wykonałem też wcześniej tą techniką). Efekt tej marcowej niedzieli prezentował się tak:

IMG_0924 IMG_0923

Z racji tej, że zostało mi troszkę końcówek farb postanowiłem spróbować innej techniki jaką są szablony. Najwięcej jakich szablonów w moim wykonaniu się pojawiło to kreciki.

201203171005 krecik-lubon P1120176

Chciałem również zaznaczyć swój udział przy EURO 2012 i z racji tej, że Poznań był jednym z miast, gdzie rozgrywały się mecze stworzyłem takie „logo”:

IMG_0124 IMG_0027

W 2013 roku w Poznaniu powstały legalne miejsca do malowania. Uważam, że jest to świetna sprawa ponieważ, można na spokojnie tworzyć miejskie galerie z dziełami sztuki i ubarwiać szare otoczenie. Ludzie tacy jak ja mogą malować bez obaw, że otrzymają mandat. O tym, że graffiti budzi ogromne i w dodatku skrajne emocje wśród ludzi niech świadczy moja przygoda, kiedy pierwszy raz malowałem na na legalnie wyznaczonym miejscu przez Zarząd Dróg Miejskich. W ciągu tworzenia mojej pracy „wyłapałem” od jakiegoś „karka” za to co robię. Jak mu wytłumaczyłem, że mam zgodę to chciał abym mu oddał bo nie wiedział, że to legalnie wykonuję a chciał być honorowy. Po ok. 10 minutach natomiast podjechał inny facet, co pytał czy za pieniądze nie wymalowałbym mu jakiejś pracy.

1462 IMG_1756 IMG_1821 IMG_0622

Im więcej malowałem i przebywałem w otoczeniu osób, które malują to moje postrzeganie graffiti raczej zmieniało się bardziej jako forma wyrażania siebie, sztuki a nie jako aktu wandalizmu. Z racji, że nie bardzo mogę pozwolić sobie na to aby być karanym za wandalizm (nie wytłumaczysz ludziom czy policji, że wyrażasz siebie ),  to malowałem swoje prace na różnego rodzaju pustostanach.

Jedna z osób, która maluje od bardzo wielu lat, a u której zaopatrywałem się w farby skomentowała moje malowanie krecików, jako coś co ludziom może się podobać i wywoływać pozytywne skojarzenia. Lecz nie różni się to niczym od postawionego obok „taga” i podlega pod to samo wykroczenie. Jedni nazwą postawionego „taga” wandalizmem a inni sztuką.

IMG_9595 IMG_9115 IMG_9112 IMG_9113

IMG_2073 IMG_5123 IMG_5328 IMG_6315

Niektóre moje prace były „zauważone” w lokalnych mediach i odebrane bardzo pozytywnie co potwierdzałyby słowa wyżej wymienionego kolegi. Przy tej pracy (z której nie do końca byłem zadowolony bo zgubiłem proporcje) był wpis. Cyt.” Może zamiast durnych tagów jak już ktoś musi to może lepiej coś takiego”.

IMG_6177 IMG_6210

Niestety ta forma sztuki jest bardzo ulotna. Przede wszystkim dlatego, że legalnych i jednocześnie ciekawych miejsc w brew pozorom jest mało, a w wielu miastach ich nie ma. Dlatego też często prace są zamalowywane przez kolejne malujące osoby.

Moim zdaniem w każdym mieście powinni udostępniać ściany, mury czy wiadukty dla ludzi, którzy chcą ubarwić betonowe otoczenie.

IMG_4389 IMG_9761 IMG_6195

Z każdą moją pracą uczę się wyczucia farb, stawiania kresek i pewnie zanim osiągnę taką technikę co kilka osób, które poznałem minie wiele lat. Nie mniej jednak malowanie sprawia mi ogromną satysfakcję i muszę pracować nad stylem a być może kiedyś moje prace będą rozpoznawalne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *